Afera covidowa – zabraknie ulicznych latarń

Walka z mitycznym covidem przeszła już w chroniczne stadium. Struktury władzy w poszczególnych państwach, zaślepione bezwzględną służalczością w stosunku do globalnych elit, wymyślają coraz to nowe metody znęcania się nad ludnością, zmieniając nakazy, zakazy i ograniczenia pod „sanitarnym” pretekstem. Niepomne losu jaki był zawsze udziałem siepaczy i oprawców po wypełnieniu ich roli, gorliwie niszczą materialne podstawy bytu ludności i rozszerzają „akcję szczepień” w ramach projektu „depopulacji”.  

Zdegenerowane przez dekady globalistycznej tresury społeczeństwa  z apatią i biernym posłuszeństwem wypełniają wolę władców.  Nieliczne protesty, jak np. niedawny w Amsterdamie, są brutalnie tłumione przez policje.  Akcje „społecznego nieposłuszeństwa”, jak ta zorganizowana przez włoskich restauratorów są tak anemiczne, że nie mogą wymusić zmiany postępowania przestępczych władz.

Na tym tle pozytywnie przedstawia się inicjatywa byłej doradczyni UE w sprawach medycznych profesor Delores Cahill (https://www.thetruthseeker.co.uk/?p=225636).

Jej niewątpliwe słuszne rozumowanie jest następujące: 

Zatomizowani członkowie społeczeństwa są bezsilni w obliczu konglomeratu struktur i organizacji państwowych, które na obecnym etapie degrengolady nie są niczym innym jak „rodzinami mafijnymi” pod różnymi państwowymi szyldami. 

Anonimowi członkowie tych zorganizowanych grup przestępczych czują  się w pełni bezpieczni w swej działalności. Przy czym jest ona niezgodna z prawem każdego z teoretycznie „cywilizowanych” państw. 

Prawo do wolności słowa, przemieszczania się, autentycznej fakultatywnej opieki medycznej (a nie przymusowego terroru sanitarnego), suwerenności własnego ducha i własnego ciała, itd. są zawarte we wszystkich konstytucjach państwowych, które to wspomniani oprawcy bezustannie łamią.

W celu odwrócenia sytuacji, założyła ona dwie organizacje:   https://worlddoctorsalliance.com/ oraz  https://www.freedomairway.com/ .

Zadaniem pierwszej z wymienionych jest między innymi pociąganie do odpowiedzialności prawnej tych członków społeczności medycznej, którzy łamią przysięgę Hipokratesa i zmuszają ludzi do zbędnych i szkodliwych procedur.

W odniesieniu do afery covida  jest tym nakłaniane do dokonywania testów i przyjmowania „szczepień”.   Stasowane obecnie testy wykrywają multum wirusów influenzy czy kataru, ale nie mitycznego „covida 19”, który jeśli nawet istniał, to już dawno wielokrotnie zmutował.   Zmuszanie ludzi do poddania się „szczepieniom” przeciw nieistniejącemu wirusowi jest w najlepszym przypadku zaniedbaniem medycznym, a najgorszym zakamuflowaną formą ludobójstwa.  „Szczepionka” nie tylko nie została skrupulatnie przebadana, zgodnie ze standardami medycznymi, ale doprowadziła już wielu pacjentów do chorób, a nawet śmierci. 


Podobne zarzuty wysunąć można w stosunku do oficjeli państwowych, którzy te „szczepionki” za pieniądze podatników kupują i rozprowadzają.  Zakres kryminalnych zarzutów rozciąga się od „niegospodarności” , przez „korupcję”, do „ludobójstwa”.

Wymienieni powyżej osobnicy kpią sobie w żywe oczy z obywateli , czując się bezkarnymi po ochroną „organizacji państwowych”.

Jednakowoż w procesach cywilnych wytoczonych poszczególnym z nich, nie jako oficjelom, ale osobom prywatnym, wyłuskiwani są oni z bezpiecznego gniazda ich „rodziny mafijnej” i zmuszeni są odpowiadać za swe postępki jako prywatni obywatele. 

Jednym z zadań, zacytowanych powyżej stowarzyszeń,  jest organizowanie indywidualnym oskarżycielom procesów  przeciw konkretnym osobom prywatnym od szeregowego stójkowego straży granicznej, wymagającego od podróżnego dowodu „szczepienia”, do głowy państwa, koordynującego zakupy i dystrybucję tych preparatów. 

Przy czym truizmem jest stwierdzenie, że zwłaszcza osobnicy na eksponowanych stanowiskach, odpowiedzialni są za mnóstwo innych przestępstw, za które mogą być pociągnięci do odpowiedzialności. 

Jednym z zadań wspomnianych stowarzyszeń jest zapewnienie obsługi prawnej w takich procesach.  Pomimo, że system wymiaru sprawiedliwości jest równie bardzo skorumpowany, jak pozostałe organizacje państwowe, to sam fakt masowych pozwów przeciwko tym bonzom spowoduje otrzeźwiający prysznic na głowy zadufanych przestępców, w mundurach, togach, czy eleganckich garniturach. 

Twórcy tych organizacji zdają sobie sprawę, że   proces „odwojowywania elementarnych praw człowieka” będzie długotrwałym. Ale jaka jest tego alternatywa?  Rewolucja, ale wtedy zabraknie zapewne ulicznych latarń do wykonywania słusznych wyroków.

Logika a sprawa pandemii

Uniwersalne podejście do sposobów walki z pandemią musi doprawdy zadziwiać.  Prawie wszystkie państwa realizują identyczny skrypt postępowania, bez sporów i dyskusji.

Do znanych mi wyjątków należą jedynie sąsiedzi naszej Ojczyzny: Białoruś i Szwecja, oraz pojedyncze stany USA:  Południowa Dakota i Floryda, które odrzuciły restrykcje związane z pandemią. 

Pomimo to, w żadnym z wymienionych krajów nie zanotowano jakichkolwiek dramatycznych efektów tego postępowania. 

Aby nie rozwlekać się, nie będę szczegółowo analizował powyższej sytuacji i zacytuję jedynie oficjalne szwedzkie statystyki śmiertelności.  Ilustruje je zamieszczona poniżej tabela. 

Jak widać śmiertelność w okresie pandemii nie zmieniła się, w porównaniu z latami ubiegłymi i wyniosła 0,92, przy zakresie 0,86 do 1,07 w ostatnich dwu dekadach. 

Z elementarnej logiki wynika co następuje:

*żadna pandemia nie miała i nie ma miejsca na naszej planecie, a jeśli nawet ma to jest ona bezobjawowa i nieszkodliwa;

*enigmatyczne statystyki „przypadków” z krajów restrykcyjnych, jak Polska , nie wyjaśniające ich natury, są jedynie czystą propagandą nakierowaną na zastraszenie i dalsze rozhisteryzowanie ludności.

Nie ulega wątpliwości, że działania władz, z premedytacją nakierowane są na szkodę obywateli, we wszystkich możliwych obszarach społecznych, a wiec:

*gospodarczych, poprzez ograniczanie aktywności przedsiębiorców;

*socjalnych, poprzez atomizację ludności, pozbawienie jej elementarnego wykształcenia, kultury, działalności cywilnej (w tym politycznej) oraz de facto wolności poruszania się, przy pomocy perfidnych „wymogów sanitarnych”;

*ochrony zdrowia, poprzez nakierowanie aparatu służb medycznych na terroryzm pandemiczny, miast opieki zdrowotnej obywateli, co powoduje autentyczny wzrost śmiertelności wśród chronicznie chorych na raka , choroby wieńcowe, itd.

Truizmem jest stwierdzenie, że takie postępowanie władz nosi wszelkie znamiona ludobójstwa i zdrady stanu ze wszystkimi wynikającymi z tych faktów konsekwencjami karnymi.  Przy czym szkodliwe działania władz nie są żadnym novum i od dawna nakierowane są na eksploatację i wyniszczanie Narodów.

W przypadku III RP, miękkie ludobójstwo zaczęło się już od „reform wolnorynkowych” towarzysza „profesora” Leszka Balcerowicza, przy pomocy których rozgrabiono i/lub zniszczono całą realną gospodarkę kraju, powodując w rezultacie masową emigrację, wzrost liczby aborcji, rozwodów, umieralności wzbudzonej nędzą i brakiem opieki zdrowotnej społeczeństwa.

Przeciętnemu obywatelowi trudno było pojąć całą perfidię działań, pod zmasowaną osłoną propagandową mediów głównego nurtu.

Dziś, kiedy zupełnie opadła kurtyna zakrywające dotychczas machinacje agenturalnych władców, nawet szeregowy obywatel mógłby pojąć mechanizmy tych zbrodniczych działań, ale sprzedajność znacznej części społeczeństwa, a szczególności „dziennikarzy”,   personelu medycznego, oraz  pracowników państwowcy i członków służb siłowych, powoduje histeryczne otumanienie mas pospólstwa.  Jak kierdel baranów podążają one bezmyślnie ku przepaści za fałszywymi pasterzami i przodownikami stada.

Głupotą wykazują się też ci  wymienieni powyżej „spryciarze”, którzy korzystając z okazji współpracują z władzami w dziele wprowadzania totalnego zamordyzmu pod przykrywką wymogów sanitarnych i depopulacji pod przykrywką opieki medycznej („szczepionką”).  Nie zadają sobie bowiem pytania co ich samych czeka w nowej rzeczywistości.  Ale to już temat do osobnego artykułu.

Rozważania na co dzień: Pandemia a siła przypadku

Oceniając po ilości „maseczek” w miejscach publicznych, jakieś 99% obywateli ogląda na co dzień „idiot tube” (po angielsku: telewizja), przez co jest solidnie zakotwiczone w realiach otaczającego świata.  Pozostały procent ulega mirażowi „teorii spiskowych”.  Trudno polemizować z przekonaniami przygniatającej większości „rozumnego” społeczeństwa.  Dlatego pozwalam sobie zacytować pogląd angielskiego publicysty rozważającego, z tej perspektywy, jeden aspekt naszej obecnej sytuacji (https://www.thetruthseeker.co.uk/?p=224580).

Parafrazę tego krótkiego artykułu zamieszczam poniżej:

„Chińskie biologiczne laboratorium w Wuhan jest własnością Glaxosmithkline, który zupełnie przypadkowo jest również posiadaczem firmy Pfizer, która z kolei produkuje szczepionkę przeciw wirusowi, który incydentalnie wymknął się z powyżej wymienionego laboratorium, które przypadkiem zostało założone  przez dr Fauci, dyrektora amerykańskiego Center for Disease Control (amerykański SANEPID) , który to incydentalnie  promuje wspomnianą szczepionkę.

Koncern Glaxosmithkline przypadkowo zarządzany jest przez finansistów Black Rock, którzy również całkiem przypadkowo kierują finansami fundacji Sorosa „Open Fundation Society”.

Również przez przypadek Soros  jest właścicielem firmy Winterthur, która przypadkiem wybudowała wspomniane na wstępie laboratorium w Wuhan i została wykupiona przez niemiecki Allianz, którego udziałowcem jest incydentalnie Vanguard, który to również przypadkowo jest udziałowcem wymienionego uprzednio Black Rock, który to incydentalnie mieni się być kontrolerem banków centralnych i zarządza jedną trzecią globalnego kapitału inwestycyjnego.

Z zupełnego przypadku, Black Rock jest również głównym akcjonariuszem firmy Microsoft, której właścicielem jest przypadkowo Kill (Bill) Gates, który z kolei posiada udziały firmy Pfizer, która sprzedaje cudowną szczepionkę i przypadkowo jest głównym sponsorem Światowej Organizacji Zdrowia (WHO).

No teraz już wszystko jasne, że dziełem czystego przypadku było to, że jeden zarażony wirusem nietoperz z Wuhan, którego skonsumowała pewna przygodna Chinka, zaraził cały świat!”

Podobny „przekrój” zagadnienia można by przeprowadzić, w każdej innej sprawie związane z mityczną „pandemią”  i „wielkim resetem”, a rezultaty okazałyby się identyczne.

Siła przypadku jest równie bezgraniczna, jak siła głupoty mieszkańców naszej planety, którzy bez słowa sprzeciwu pozwalają się prowadzić ku zagładzie grupce psychopatycznych „Wybrańców”.

I warto na koniec zacytować powiedzenia Marii Konopnickiej, że „bezgraniczne są ludzka głupota i Boskie miłosierdzie”!

Kolejny annus horriblis na horyzoncie

Stary rok zakończył się w III RP inauguracją „szczepień” przeciw mitycznemu wirusowi.  Początek był skromny, ale zbrodniarze administrujący naszą Ojczyzną nie powiedzieli przecież ostatniego słowa.  W miarę zwiększenia liczby „szczepień”, rosnąć też będzie liczba zachorowań i zgonów z tą trucizną związanych, wywołując wśród ludzi dodatkową porcję histerii, ponieważ te „przypadki” zakalikowane zostaną przez medialną maszynę propagandową, jako „ofiary wirusa” . 

Wyczerpujący obraz autentycznego znaczenia „szczepień” oraz innych „metod zapobiegawczych” daje artykuł prof. Zielińskiego, wieloletniego specjalisty z dziedziny  genetyki (https://stolikwolnosci.pl/wywiad-z-prof-romanem-zielinskim/).

Ale nie tylko próba masowej eksterminacji ludności w powyższym wykonaniu powinna martwić społeczeństwo.  Najbardziej podatnymi na inżynierię społeczną są dzieci, stanowiące o przyszłości ludzkości.  Poniższe wideo bez słów, w wyłącznie graficzny sposób, dogłębnie ilustruje ten problem, a za razem dramatyzm sytuacji w jakiej znalazły się niewinne, nie podejrzewające niczego, dzieci:

Dla Globo Cap,  warunkiem sine qua non depopulacji i przekształcenia wyselekcjonowanych jednostek w bio-elektronicznych niewolników, jest atomizacja społeczeństw.  Najłatwiej dokonać tego na dzieciach, pozbawiając je naturalnej skłonności do socjalizacji.   Jeśli uda się im dożyć wieku dojrzałego, tak ukształtowane osobniki, pozbawione będą jakiejkolwiek kohezji, a składające się z nich społeczeństwo de facto przestanie istnieć. 

I to stanowi główny cel globalnej oligarchii w odniesieniu do najmłodszej części społeczeństwa.  Niestety jej rodzicom nawet do głowy nie przychodzi taka myśl.  Sami, w praktycznie stu procentach, wypełniają obłędne wymogi noszenia kagańców i „dystansu socjalnego”.  Wszystko wskazuje na to, że uznali już ten „styl życia” za nową, całkowicie naturalną, normę. 

.

Zachodnie Imperium Zła-Grand Finale

Polacy od wieków zwykli utożsamiać się z Zachodem.  Wynikało to ze wspólnych korzeni cywilizacyjno-kulturowo-religijnych, jakimi są cywilizacja łacińska, kultura grecka i religia chrześcijańska. 

W okresie mocarstwowości Rzeczpospolitej, uwidaczniało się to w praktykowaniu doktryny „przedmurza chrześcijaństwa”, z apogeum w postaci Odsieczy Wiedeńskiej, za którą podziękowali nam Austriacy rozbiorami. 

Potem pozostały już tylko marzenia wspomagane powierzchownym naśladowaniem „wzorców zachodnich” i praktyczną rolą przeznaczonych do zagłady europejskich czerwonoskórych.  W tym duchu Kanclerz Bismarck, zwał nawet Polaków „Irokezami”.  Jednakowoż w miarę stopniowego wyniszczania polskich elit i zastępowania ich rodzimymi zdrajcami i napływową okupacyjną  szumowiną, rola polskiego pospólstwa zaczęła przypominać bardziej amerykańskich murzynów.   

Dziś, miast wyczekiwanej rezurekcji „Chrystusa Narodów”, Polska będąca administracyjne częścią Zachodu, potulnie szykuje się  wzięcia na siebie części moralnego rachunku, za wieki zachodnich zbrodni i etycznego zaprzaństwa.   

Z kończącym się annus horribilis 2020 nadchodzi też koniec Stanów Zjednoczonych i  całego Zachodniego Imperium Zła, któremu one przewodzą.  Dostrzegają to coraz wyraźniej nieliczni zachodni sprawiedliwi, głosząc o nim PRAWDĘ.

Jednak większość z nich stara się kontrastować osiągnięte przez Zachód i jego społeczeństwa DNO W KAŻDEJ DZIEDZINIE, z rzekomo szlachetną jego przeszłością. Z psychologicznego punktu widzenia jest to zrozumiałe, aczkolwiek niezgodne z rzeczywistością. 

Są jednak wśród Amerykanów tacy, którzy potrafią spojrzeć CAŁEJ PRAWDZIE prosto w oczy i zmierzyć się z jej konsekwencjami.  Przykład tego ilustruje poniższy link do artykułu, którego polskojęzyczną parafrazę przedstawiam poniżej:

http://exileinhappyvalley.blogspot.com/2020/10/amerika-horror-story.html

„Cień bestii imperializmu od zawsze padał na całą planetę, ale dziś jest wyraźniejszy niż kiedykolwiek i ma nazwanie AMERIKA.

Ta najbardziej zbrodnicza inkarnacja zrodziła się z działań samozwańczych dobroczyńców z kolonii, która z czasem skolonizowała cały świat.

Wielkie imperia Europy wysłały swych największych zbrodniarzy ku kamienistym brzegom „Nowego Świata” w poszukiwaniu bogactw do rabunku.

Rabusie owi odkryli nową półkulę gotową na gwałt i grabież.

Anglicy szybko ustanowili tam kolonie będące sługą „Nowego Rzymu” (Brytyjskiego Imperium), zapewne nie zadąć sobie w pełni sprawy jakie zło stworzyli. Tam to, wieki gwałtu, ludobójstwa, niewolnictwa, wytworzyły nienasycony głód tych zbrodni, w osobach zwanych obecnie w Ameryce jej  „ojcami założycielami”.  A oni chcieli więcej, znacznie więcej!  Nie zamierzali dzielić się zdobyczą z brytyjską koroną!  Oni pragnęli własnej korony!  Kiedy Londyn zdał sobie sprawę jakie monstrum stworzył, podjął działania mitygujące, lecz było już za późno.  Ojcowie założyciele dokonali zamachu na swych brytyjskich władców, kreując farsę rewolucji. 

Ci psychopaci zdeprawowali imię demokracji, w podobny sposób, jak Rzym i Anglia godność Chrześcijaństwa, używając ich pustych nazw do usprawiedliwienia swych największych zbrodni w historii Ludzkości.

Nie tracąc czasu po pokonaniu Anglików, AMERIKA rozprzestrzeniła się od jednego oceanu do drugiego, niszcząc i mordując wszystkich, którzy jej stanęli na drodze.  Przegnała pozostałe europejskie imperia i rozpętała zbrodnie ludobójstwa rdzennej ludności, holokaustu, który później zainspirował Hitlera (osobisty pociąg Hitlera zwał się właśnie AMERIKA).

Ale kontynent północnoamerykański był niewystarczający.  Nic nie było wystarczające, gdy AMERIKA poczuła zapach krwi.  Podporządkowała sobie południową Amerykę za pomocą, kanonierek i lokalnych dyktatorów.  Przerzuciła się na Filipiny, gdzie kontynuowała ludobójstwo Indian.  Dwie wojny światowe umożliwiły jej podporządkowanie sobie zachodnioeuropejskich imperiów i Japonii.  Hiroszima i Nagasaki były ostrzeżeniem dla świata, że pojawił się nowy arcy-Zbrodniarz, z którym należy się liczyć.  Trzeci Świat został stworzony by utrzymywać Pierwszy.

Ostatnie 80 lat to w istocie okres nigdy nie kończących się wojen, zainicjowanych przez bestię uzależnioną od podbojów, jak narkotyku.

Waszyngtoński kryminalny seans, przyczynił się również do naszej kolektywnej odpowiedzialności za tą niekończącą się zbrodniczą działalność, zniewalając nasz równocześnie.  

Obywatele Pierwszego Świata dostali do wyboru: albo żyć wygodnie na koszt Drugiego i Trzeciego Świata, wspierając amerykańską imperialną maszynę, lub przyłączyć się do  nędzy i upodlenia tych pozostałych „światów”.  W glorii rozlewu krwi, nie spostrzeżono jednak faktu, że krwawi również same imperium!  

W międzyczasie Chiny wykorzystały naszą zachłanność i prześcignęły nas gospodarczo i żadna flota na morzu południowochińskim nie powstrzyma wzrostu Wielkiego Smoka odzianego w słońce.

Z błaznem w Białym Domu i mającym zastąpić go niebawem poplątańcem naznaczonym misją  uratowania naszej obłąkanej plutokracji, z takim trudem konstruowana wizja naszej „wyjątkowości” rozsypuje się w oczach. 

Nasze pałace płoną, getta się rozprzestrzeniają , a galerie handlowe zieją pustką.  Horror rozgrywa się na naszych oczach i możemy, albo oddać nasze dusze temu monstrum i czekać Armagedonu, albo zacząć rebelię przeciw temu imperialnemu dwupartyjnemu obłędnemu systemowi, nie tylko przy urnach wyborczych, ale też na ulicach wybrukowanych na indiańskich czaszkach!  

My wszyscy musimy stać się dziś Indianami i przeprowadzić egzorcyzm nad  demonem, który utrzymuje naszą przyszłość w płomieniach.


Znajdziecie mnie rodacy na ulicach walczącego z demonami, moimi i waszymi!”

Świadomość tego, że chałupa pod tytułem USA, a z nią reszta Zachodu wali się na naszych oczach, ma nie tylko autor powyższej publikacji, ale również rządząca światem oligarchia finansowa.  Ponieważ składa się ona z dziedzicznych psychopatów z kilkudziesięciu rodzin bankierskich, doszła ona do socjopatycznego pomysłu tzw. „resetu”, którego następującym obecnie stadium jest globalna depopulacja.  Preludium do niej ma już miejsc na wyspach brytyjskich i niedługo dotrze do III RP. 

Co prawda, Ojczyzna nasza została już w połowie „zdepopulowana” w okresie „rozkwitu unijnego”, ale nasi nadzorcy muszą się czymś wykazać, by nie stracić stanowisk.  Z drugiej zaś strony widać, wyraźnie że otępiałe i bezmyślne społeczeństwo nie będzie stawiać żadnego oporu i ustawi się potulnie w kolejce do rzeźni, czyli ośrodków aplikacji „szczepionki”.  Oporną mniejszość zastraszy się utratą pracy, lub przekupi dotacjami.  A Chińczycy dostaną do zagospodarowania opustoszałą ziemię mlekiem i miodem płynącą.

No i taka zapewne będzie polska cena za bezwartościowy zaszczyt dołączenia do klubu morderców z Pierwszego Świata.

Na grani obłędu, czyli w drodze ku nowej przyszłości

W globalnej scenerii „pandemii”, interesujące i pouczające jest porównywanie zachowań ludzkich w społecznościach różnych państw i narodów. 

Osobiście skonstatowałem  u siebie rosnącą niechęć opuszczania pieleszy domowych, w których można jeszcze pokusić się o imitację normalności. 

Natomiast  każde wyjście  na zewnątrz powoduje zderzenie z apokaliptycznym obłędem dnia dzisiejszego.  Nie można uniknąć rozgłaszanych publicznie pouczeń władz o konieczności noszenia kagańców, zachowywania „dystansu socjalnego”, ciągłego mycia rąk, itd.  Nie można nie zauważyć obłąkanych istot w kagańcach snujących się w przestrzeni publicznej i omijających siebie nawzajem, nie wspominając już o popłochu, jaki wzbudzają wśród nich, tacy jak ja nieliczni ludzie, poruszający się bez „maseczek higienicznych”.

Taki psychiczny dyskomfort i dysonans, z każdym upływającym dniem staje się coraz bardziej uciążliwy i bolesny.

Z tego też powodu z zainteresowaniem przeczytałem artykuł Brytyjki, którego link tu podaję i  krótką parafrazę zamieszczam poniżej:

https://off-guardian.org/2020/12/13/why-this-campaign-of-terror/ .

Poglądy i spostrzeżenia autorki są identyczne z mymi, a jedynie przeanalizowane pod innym kontem:

Warto zadać sobie pytanie, na co komu ta kampania terroru?  Czemu w trakcie autentycznej pandemii, trzeba wszystkim nieprzerwanie przypominać o śmierci czyhającej tuż przed drzwiami ich domostwa?  Mało tego, ciągle uświadamiać, że każdy z nas, nieświadomy tego może być nosicielem śmiercionośnego wirusa, a tym samym straszliwym niebezpieczeństwem dla otoczenia, włączając w to swych najbliższych?

Odpowiedź na to pytanie jest krótka:  nie potrzeba!  Gdybyśmy mieli do czynienia z autentyczną pandemią, ciągłe pranie mózgów nie byłoby potrzebne.

Gdyby czarna śmierć czyhała za drzwiami, władcy byli by pewni, że nikt nie odważy się wytknąć spoza nich nosa.  Mało tego, musieliby zapewne dodatkowo płacić tym śmiałkom, którzy, z powodu swych funkcji, zmuszeni są do opuszczenia pieleszy domowych.

Tymczasem, miast łagodzić strach publiki, zalewają ją „faktami” wzmacniającymi przerażenie, oraz irracjonalnymi argumentami powodującymi akceptację „nowej normalności”. 

Logicznie rozumując, jedynym celem może być wzbudzenie maksymalnego strachu w stosunku do wirusa, który w normalnych warunkach nie byłby nawet zauważony przez społeczeństwo, a którego śmiertelność zgodnie z oficjalnymi danym przeciętnie waha się pomiędzy 0,05 a 1,0%. 

Utrzymanie tego strachu ma maskować gigantyczną rozbieżność pomiędzy niską szkodliwością epidemii, a drakońskimi metodami walki z nią.  Metodami, które nie tylko doprowadzają ludzi do stanu bezmyślnego zombie, ale także rujnują gospodarcze fundamenty jego egzystencji.  

Niektórzy twierdzą, że przyczyną tego jest  fakt „zagalopowania się władz” na początku epidemii, niepozwalający im wycofać się z restrykcji bez utraty twarzy.   

W takim razie należałoby zadumać się nad dziwnym zbiegiem okoliczności, który spowodował identyczne postępowanie prawie wszystkich rządów państw świata. 

No chyba, że ktoś uwierzy w tak bardzo ośmieszaną teorię spiskową, a raczej dziś już kłującą w oczy praktykę spiskową, polegającą na tym, że grupa wpływowych i bogatych zbrodniarzy  przez dekady obsadzała kluczowe stanowiska w rządach i administracjach poszczególnych państw, po to by dziś  rozpocząć największą zbrodnię w dziejach ludzkości zwaną zamiennie:

NWO

Grand Reset

Planned Depopulation,

Fourth industrial revolution.

Tak, ci którzy przetrwają powyższe, będą wegetować w zbolszewizowanym świecie, wyzuci z wszelkich praw i wszelkiego majątku, w charakterze niewolników utrzymywanych za pomocą globalnego systemu tzw.:  UBI (Universal Basic Income https://www.investopedia.com/terms/b/basic-income.asp).

Nigdy jeszcze w historii Wielkiej Brytanii nie była ona poddana tak obłędnemu atakowi.

Poprzednie zdanie, tak jaki i całą powyższą treść można bez wahana dedykować naszej nieszczęsnej Ojczyźnie i Jej społeczeństwu.

Norma, czyli ludzki materiał biologiczny w służbie szatana

Fabuła walki z mityczną „pandemią” nabiera coraz większego tempa.  Widać, że reżyser tego globalnego spektaklu bardzo się spieszy.  Zadziwiająca jest harmonia z jaką „władcy” różnych państw, często bardzo skonfliktowanych z sobą, wkomponowują się w uniwersalne zadanie „obrony ludzkości przed śmiercionośnym wirusem”. 

W nadchodzącym tygodniu rozpoczynają się masowe „szczepienia”  w Wielkiej Brytanii.  W celu zachęcenia obywateli do współpracy z wojskiem wdrażającym ten projekt w życie, „premier” Boris Johnson, dał się publicznie zaszczepić w obecności kamer telewizyjnych.  Poziom intelektualny „premiera” pozwala mu zapewne uwierzyć w zapewnienia, że zamiast „szczepionki” wstrzyknięto mu wodę destylowaną.  W Stanach, jeszcze w tym miesiącu, zostanie uruchomiona militarna baza danych, rejestrująca wszystkich zaszczepionych, a masowe „szczepienia” mają ruszyć niebawem.  „Rosyjski patriota” Władimir Putin wydał już rozkaz masowego „szczepienia” swych rodaków (https://apnews.com/article/europe-moscow-coronavirus-pandemic-vladimir-putin-europe-093e3ef365591e9eafde5874253b04cf ), itd.

Na temat kompozycji i funkcji samych „szczepionek” wiele było dyskusji wśród niezależnych ekspertów.  Sam pisałem o tym w poprzedniej publikacji (https://www.salon24.pl/u/ignacynowopolskiblog/1095564)

Prawdziwe zainteresowanie musi wzbudzić najnowsze potknięcie Kill (Bill) Gatesa, wyjawiające przed kamerami najistotniejszą funkcję szczepionki, polegającą na trwałej modyfikacji ludzkiego DNA, poprzez przecięcie i zainstalowanie w DNA osoby zaszczepionej, elementu przejmującego nad nim całkowitą i permanentną kontrolę.  

Zachęcam wszystkich do obejrzenia tego krótkiego video, nawet tych, którzy nie znają ani słowa angielskiego.  Kill Gates demonstruje to wizualnie na modelu molekuły ludzkiego DNA w tak obrazowy sposób, że nikt nie może mieć żadnych wątpliwości o co chodzi:

Jak minimum, taka „szczepionka” umożliwi monitorowanie danego osobnika i kontrolę jego zachowania.  Warto zauważyć, że nawet minimalna wrodzona wada DNA jest powodem chorób, takich jak np. autyzm.  Co więc  Kill Gates i jego kompania, może osiągnąć w organizmie zaszczepionego osobnika, jest otwarte do prognozowania.  Jedno nie ulega wątpliwości, zaszczepieni przestaną być ludźmi, a jedynie zdalnie sterowanym materiałem biologiczno-elektronicznym. 

Jak minimum, taka „szczepionka” umożliwi monitorowanie danego osobnika i kontrolę jego zachowania.  Warto zauważyć, że nawet minimalna wrodzona wada DNA jest powodem chorób, takich jak np. autyzm.  Co więc  Kill Gates i jego kompania, może osiągnąć w organizmie zaszczepionego osobnika, jest otwarte do prognozowania.  Jedno nie ulega wątpliwości, zaszczepieni przestaną być ludźmi, a jedynie zdalnie sterowanym materiałem biologiczno-elektronicznym. 

Taką przyszłość szykują nam światowe „elity”, ich pryncypałowie globalni bankierzy i ich władca szatan!

Wielkie wyzerowanie; gdzie Słowo Boże i nauka zbiegają się

MOTTO:

Do osiągnięcia pewnego poziomu martyrologii Ludzkości nie da się reedukować

Świat, jako twór materialno-duchowy, od zarania był polem walki Dobra ze złem.  Jednakowoż, przez większość dziejów, walka ta odbywała się wyłącznie na płaszczyźnie duchowej.  Pomimo, że rezultaty tych zmagań miały często wymiar materialny, jak mordy, rabunki czy zniszczenia, to świat pozostawał nadal piękny w swej przyrodzie, oraz ludziach wraz z wytworami ich cywilizacji i kultury, świadcząc o wspaniałości i dobroci Stwórcy.

Dopiero na przestrzeni ostatnich dekad sytuacja zmieniła się radykalnie.  O ile dotychczas nawet najwięksi zbrodniarze mieli świadomość czynionego zła, oraz rozumieli pojęcie dobra, o tyle dziś prawie cała ludzkość nie pojmuje tych i wielu innych terminów, jak piękna lub brzydoty, prawdy czy kłamstwa.  Są to dla Niej jedynie puste dźwięki, na które nie reaguje.     

W związku z powyższym, globalni bankierzy, rządzący de facto światem, uznali że nadszedł ich czas przetworzenia również materialnej części naszej Matki Ziemi, w piekło. 

Swoje marzenia od dekad prezentowali przy pomocy Hollywood, będącego obecnie stolicą uniwersalnej „kultury”. Filmy zalewające cały świat i wypierające lokalną sztukę, w charakterze bohaterów, niezmiennie demonstrują różnorakie odrażające potwory, które dla większości zdegenerowanej ludzkości stanowią symbol intelektu i dobrego gustu. 

Nie o gust jedynie tu chodzi.  Globalni władcy, mający obecnie do swej dyspozycji ogromne zasoby nauki i techniki, postanowili wdrożyć filmową fikcję w realną rzeczywistość.

W tym celu postanowili zafundować nam Apokalipsę, w formie globalnej mistyfikacji koronawirusowej. 

Należy w tym miejscu podkreślić, że kilkadziesiąt rodzin bankierskich, pomimo swego ogromnego bogactwa, nie  byłoby w stanie wdrożyć w skali globalnej tego gigantycznego oszustwa bez udziału mas pomocników:

  • Setek tysięcy propagandzistów, bełkoczących w mediach na temat „pandemii” 24 godziny na dobę;
  • Setek tysięcy „polityków” wszelkiej maści i wyznań wdrażających w rządzonych społeczeństwach, coraz bardziej absurdalne i obłąkane zarządzenia;
  • Milionów członków personelu medycznego, kłamiących za judaszowe srebrniki, o tysiącach „przypadków” czegoś;
  •  Milionów policjantów, żołnierzy, urzędników wszelkich rang, wymuszających na opornych wypełnianie zarządzeń;
  • Setek tysięcy wyższych funkcjonariuszy globalnych korporacji i banków, planujących już „wielkie wyzerowanie” gospodarcze polegające na pozbawieniu majątków właścicieli drobnych firm i szeregowych obywateli, załamujących się już pod ciężarem kolejnych „lockdown’ów” itd..

Cytat z Gary D. Barnett’a lapidarnie opisuje obecną rzeczywistość:

„The agenda for the future is to keep society in the dark not for one winter, but for eternity. The tool being used for this effort is called a deadly ‚virus pandemic,’ but in truth, it is simply astounding propaganda based on a lie, a lie that is totally dependent on a weak, ignorant, and compliant populace.”

Ponieważ naukowo- techniczna baza dla materialnego przekształcenia naszej Matki Ziemi w piekło została już osiągnięta, nastąpił czas działania.

Z wielu informacji przekazywanych od lat przez niezależnych naukowców, badaczy i obserwatorów, zacytuję tylko dwa, wydające się być kluczowymi.  Przy czym nie rozsądzam przez to o ich wartości merytorycznej, pozostawiając ocenę bardziej poinformowanym czytelnikom.

Pierwsza sprawa to cele i zadania cyklotronu (http://home.agh.edu.pl/~kakol/efizyka/w22/extra22a.html) usytuowanego od lat pod Genewą. 

Według niedawnego oświadczenia szefa tej instytucji (https://youtu.be/5OYf87iMxD8),  jej naczelnym celem jest „przebicie okna do innego wymiaru”, z którym to podobno nawiązano już kontakt informacyjny, a sprawą krótkiego czasu jest  otwarcie fizycznej drogi komunikacyjnej (wspomnianego okna). 

Czym zajmować będą się  demony przedostawszy się na „naszą stronę”, daje natomiast odpowiedź drugie cytowane źródło:

Wśród kilku wątków omawianych w tym materiale, znajduje się informacja o kompozycji „szczepionek” mających mieć zastosowanie w „walce z pandemią”.

Obok powszechnie już znanych elementów, jak pospolity aceton, glin, różnorakie substancje toksyczne, oraz pochodzący z usuniętych płodów i zabitych dzieci materiał biologiczny, znajdują się tam podobno  elementy DNA „nieziemskiego” pochodzenia, posiadające  umiejętność reprodukcji i przejmowania kontroli nad komórkami organizmu osoby zaszczepionej.

Według  naukowych dyskutantów z zacytowanego źródła, właściwość ta ma umożliwić przetwarzanie ofiar w elektroniczno-biologiczne hybrydy, które po wyeliminowaniu nadmiaru populacji, pozostaną jedynymi mieszkańcami ziemi.

Nam pozostaje tylko czekać, czy i kiedy ten plan zostanie wprowadzony w życie.  Ciągle pozostaje jeszcze źdźbło nadziei,  że poziom dyskomfortu spowodowany całym projektem, osiągnie taki poziom, że ludzkość ocknie się i zacznie swą reedukację.

Sieć globalnej „pandemii” już zapuszczona

Globalną mafię finansową oraz jej sługusów, w postaci „narodowych elit” poszczególnych państw świata, jak wszystkich szaleńców, cechuje perfekcja we wdrażaniu w życie zbrodniczych planów.

Na obecnym etapie można zaryzykować stwierdzenie, że nowa rzeczywistość „obyczajowa”, w postaci kagańców i „dystansu socjalnego”, przyjęła się już za normę.  Zaświadczają o tym codzienne eskapady w miasto. 

Wczoraj delektują  się piękną pogodą, przespacerowałem się po parku.   Naprzeciw mnie w oddali na pustej alejce zauważyłem młodą matkę w kagańcu pchającą wózek z dzieckiem.  Na mój widok normalnego człowieka, gwałtownie skręciła w pierwszą poprzeczną alejkę i pogalopowała nią, zwalniając dopiero po kilkudziesięciu metrach, mając pewność, że ja, czyli „zakaźny szczur bez kagańca”, już im nie zagrażam.  Takie i inne obrazki można zaobserwować na co dzień u „zdrowych mentalnie i rozumnych obywateli III RP”, jak również w innych „cywilizowanych społeczeństwach świata”.

Kolejnym etapami globalnego resetu jest masowe testowanie ludzi na obecność mitycznego wirusa, czego próby dokonano niedawno na Słowacji.  Obecnie rozpoczęto masową produkcję „szczepionek”  (np. Pfizera), planując pilotażowe wdrożenie ich zastosowania na wyspach brytyjskich.

Warunkiem sine qua non sukcesu tego etapu jest przekonanie społeczeństw o niezbędności wspomnianych „szczepień”.  I tu dokonano już pierwszych kroków. 

Dyrektor australijskich linii lotniczych Quantas, Alan Joyce zakomunikował o nowym rygorze, polegającym na konieczności udokumentowania się „paszportem sanitarnym” na wszystkich lotach międzynarodowych tej kompanii. Paszport ten zawierać musi oprócz wyniku testu na koronawirusa, również zaświadczenie o „szczepieniu”.  Pozostałe „poważne” linie lotnicze spodziewane są iść w ślady swego australijskiego prekursora.  Fakt ten nie spowoduje zapewne żadnego większego zainteresowania opinii publicznej, gdyż tylko nikły jej procent podróżuje samolotami na międzynarodowych trasach.

Truizmem jest stwierdzenie, że jest to tylko sprawą krótkiego czasu, kiedy powyższy obowiązek wprowadzony zostanie na trasach krajowych; potem w transporcie lądowym, wpierw międzynarodowym, następnie krajowym, lokalnym, itd.  Z czasem ograniczenia w poruszaniu się bez „ważnego paszportu” dotyczyć będą miast, dzielnic,  a w końcu pojedynczych bloków mieszkalnych, na podobieństwo Chin w czasie ich ostatniej „epidemii” , gdzie dla publicznego postrachu, w obecności kamer telewizji państwowej, zamurowywano w mieszkaniach winnych naruszenia reżimu „kwarantanny”.   Tak więc sieć obłędnego terroru już jest zapuszczona.  Pozostaje tylko ją zaciągnąć!

W tym momencie, oczami wyobraźni, widzę „rozumnych europejczyków” toczących pianę i wygrażających kułakami, w reakcji na sugerowaną powyżej wizję. 

Podstawową zasadą szatańskiej tresury istot, które w zamyśle Boga miały być Ludźmi, jest unikanie gwałtownych zmian.  Przez całe dekady globalni władcy i służące im „elity”, w żelazny sposób trzymały się powyższej reguły.  Dziś  można już dokonywać gwałtownego przyspieszenia wdrażania nowego porządku światowego, gdyż pamięć owych istot została ograniczona wyłącznie do bieżącego momentu.

Tak więc, zapewne za rok z haczykiem, ci sami „europejczycy” zachowywać się będą w opisany powyżej sposób, tylko że tym razem w obronie tychże (również opisanych powyżej) „racjonalnych restrykcji”. 

Retorycznym wydaje się być pytanie, czy społeczeństwa złożone w większości z takich istot mają szansę na przetrwanie?

Nowa normalność w globalnej psychuszce

Próba generalna masowego testowania populacji, przeprowadzona na Słowacji, zakończyła się logistycznym sukcesem.  Co prawda pomiędzy uważnymi  obserwatorami mistyfikacji koronawirusowej rozgorzała polemika co do metod testowania i ich rezultatów, ale spieszę tu doradzić, by unikać wnikania w drugorzędne drobiazgi całej afery, które są małoistotne, ale absorbują uwagę i zaciemniają  „wielki obraz sprawy”. 

A w przypadku słowackich „manewrów” było to bezprecedensowe masowe, a na dodatek przymusowe testowanie populacji pod karą aresztu domowego.  Takiego totalitaryzmu nie zaznała ludność nawet w najgorszych okresach okupacji niemieckiej czy bolszewickiej.  I to jest JEDYNY ważny słowacki element „wielkiego obrazu” tworzącego się na naszych oczach globalnego totalitaryzmu!

Jednak od tego momentu dużo się w sprawie „pandemii” wydarzyło.  Różne państwa wprowadziły, nowe różnorakie nakazy, zakazy, restrykcję, rekomendacje, itd., których absurdalności i szkodliwości nie warto szerzej komentować.  Wyjątek stanowią dwa wydarzenia; jedno propagandowe i jedno „sanitarne”.

W ramach przygotowania do masowych „szczepień” obywateli episkopat Austrii wydał oświadczenie (https://www.eutimes.net/2020/11/bishops-of-austria-submitting-to-potentially-dangerous-covid-vaccines-a-christian-responsibility/) stwierdzające „obowiązek każdego chrześcijanina do poddania się temu zabiegowi”.  Nie trzeba być jasnowidzem, żeby przewidzieć podobne deklaracje ze strony pozostałych episkopatów europejskich. 

Nasi drodzy krajowi „duszpasterze” zapewne użyją, dobrze wyświechtanego od czasu wtłaczania Polski w ramiona unijnego molocha, sloganu o „porozumieniu ponad podziałami”, w celu lepszej propagacji idei „powszechnych szczepień”.  To, że zarówno wtedy, jak i dziś zwać to się powinno „zdradą ponad podziałami” nie domyśli się przecież żaden „rozumny polak-europejczyk”.

Drugim wydarzeniem była ostatnia wizyta Billa Gatesa u „premiera” i jednocześnie zausznika Rotszyldów, Borysa Johnsona.  W ramach tej wizyty ustalono (https://www.thetruthseeker.co.uk/?p=216433, https://www.standard.co.uk/news/politics/army-s-biggest-task-since-war-vaccine-rollout-b62828.html ), że w Wielkiej Brytanii rozpocznie się masowe szczepienie obywateli przez zmobilizowane już jednostki armii.  Uzgodniono również, że „szczepionka” będzie dostarczana z fabryki w Belgii i rozprowadzana do przygotowanych uprzednio „centrów szczepienia” na stadionach i w galeriach handlowych.

Tak więc, pierwszy krok w procesie globalnego ludobójstwa został już przygotowany.  W celu uniknięcia ewentualnej paniki, twórcy „szczepionek” musieli je spreparować w łagodnej formie.  Masowe zgony po jej użyciu mogłyby zaalarmować społeczeństwo i jego reakcje obronne.  „Łagodną szczepionkę” będzie się aplikować, w zależności od uzyskiwanych rezultatów, co rok, pół roku, a być może i kwartalnie.  Po pierwszej dozie zaczną umierać najsłabsze jednostki, potem stopniowo po kolejnych dozach, silniejsze osobniki.  Wzrastającą w ten sposób śmiertelność, władze będą kłaść na karb „coraz bardziej szalejącego koronawirusa”, dając tym samym sobie carte blanche do proporcjonalnego nasilania terroru. 

I tak w ten zgrabny i bezbolesny sposób dokona się zaplanowany proces depopulacji, a wszystkie pozostałe elementy „wielkiego resetu”  wkomponowane zostaną w nasilający się system „opieki sanitarnej” pozostałej części populacji.

Przeciw temu scenariuszowi protestują na świecie jedynie jednostki straceńców, bitych pałkami, oblewanych wodą z polewaczek, zamykanych w aresztach, tratowanych przez policyjne konie.  Przygniatająca większość społeczeństwa wierzy w „bajkę o wilkołaku” (koronawirusie) i gorliwie współpracuje ze swymi siepaczami.     

Cały świat zamienia się w globalny dom wariatów, a te nieliczne jednostki straceńców , które przetrwają , będą dodatkowo zmuszone w nim funkcjonować, ukrywając swe poglądy na rzeczywistość, z całą świadomością poniżającego absurdu, wykonywać polecenia władz, a wdrażać ten porządek będą oszalałe ze strachu, bezmyślne masy.  One same będą tropić „ogniska zarazy”, w postaci innych osób, wydawać „szaleńców” kwestionujących wdrażany porządek,  w ręce „jednostek psychiatrycznych”, lub innych „oddziałów sanitarnych”, a może nawet i linczować.   

Nie trzeba być obdarzonym wielką wyobraźnią, by pojąć że sytuacja straceńców będzie stokroć gorsza niż tych pod okupacją bolszewicką, czy niemiecką!

Co nam więc pozostało?  Chyba tylko modlitwa!