III RP na jedynie słusznej drodze do chińskiego ładu

Rzut oka na tytuły polskojęzycznych mediów głównego nurtu utwierdza w przekonaniu, ze „pandemia” nie tylko nie skończyła się , ale zaczyna rozprzestrzeniać się z nową mocą.  

Nie ma w tym nic zaskakującego.  „Władza” bacznie obserwuje społeczeństwo i w zależności od jego reakcji dostosowuje swe posunięcia do aktualnych możliwości, oczywiście motywowanych jedynie słuszną walką z mitycznym koronawirusem.

W swojej nieskończonej łaskawości administracja zezwoliła na przebywanie w miejscach publicznych bez kagańców.  Pomimo to około 75% populacji paraduje w nich dobrowolnie.  Aż sami się proszą by im „dowalić” nowe ograniczenia, oczywiście w „dobrze pojętym społecznym interesie”.

Władcy zezwolili też na częściowe otwarcie sektora hotelowego, przy czym można obecnie wynajmować jedynie co drugi pokój.  I tu należy docenić wiarę władz w wysoką inteligencję koronawirusa, który bezbłędnie rozpoznaje obiekty hotelowe i atakuje bez pardonu tych zasiedlających je  w sprzeczności z obowiązującymi normatywami, a omija bloki mieszkalne, gdzie nie tylko każdy lokal jest zasiedlony, ale na dodatek wieloosobowymi rodzinami.    Koronawirus zdaje sobie bowiem sprawę, że te ostatnie są przeznaczone do „kwarantanny” (aresztu domowego) populacji i w związku z tym należy je zostawić w spokoju.

Pozostawiając na boku inne absurdy „walki z wirusem”, warto zastanowić się do czego ta bezmyślna bierność populacji może doprowadzić. 

W tym celu warto prześledzić sytuację w jeszcze biedniejszych krajach III Świata.  Reportaż z Bogoty, stolicy Kolumbii rysuje przyszłość do jakiej szybkimi i „rozumnymi” krokami zmierza społeczeństwo III RP:

https://www.anti-empire.com/across-colombia-red-flags-of-despair-fly-as-harsh-covid-lockdown-is-extended-for-a-third-time/.

Większość społeczeństwa Kolumbii funkcjonuje w „szarej szefie”, co oznacza że nie ma tytułu do żadnej pomocy socjalnej.  Od dłuższego czasu znajduje się ona w areszcie domowym.  Nie ma prawa wychodzenia z domów i podejmowania  jakiejkolwiek pracy zarobkowej, za wyjątkiem tych którzy już zostali eksmitowani za niepłacenie czynszu i mają status bezdomnych/bezrobotnych. 

Po długotrwałym areszcie domowy, w rodzinach szerzy się przemoc, choroby nerwowe i psychiczne, alkoholizm, narkomania i tym podobne dobrodziejstwa walki z koronawirusem.  Ci którzy znajdują się już na granicy śmierci głodowej wywieszają z okien czerwone chorągiewki oznaczające apel o pomoc.

Według lokalnych komentatorów, sytuacja jest już tak krytyczna, że w najbliższym czasie należy oczekiwać eksplozji społecznych protestów, chyba że większość zdecyduje się w spokoju własnych domów doczekać śmierci głodowej.  Czas pokaże czy Kolumbijczycy dorównują już poziomowi zwierzętom i będą walczyć o swe biologiczne przetrwanie, czy też ciągle jeszcze znajdują się poniżej tych istot i z rezygnacją biernie dadzą się zniszczyć śmiercią głodową. 

Oczywiście III RP, to nie Kolumbia, ale kolonia Unii Europejskiej i przypadki śmierci głodowej, jak na razie nie wchodzą w rachubę.  Czego więc można się spodziewać?

Zapewne dalszego wdrażania modelu chińskiego, który okazał się „wiodącym w walce z pandemią”.  Pandemia skończyła się wspaniałym zwycięstwem „klasy robotniczej” nad „kapitalistycznym wirusem”, ale system pozostał na miejscu.   Każdy z dorosłych obywateli ma na swej komórce aplikację śledzącą jego poruszanie się.  Mijając wszechobecne punkty kontroli, delikwent musi okazać na swym  telefonie prawo przemieszczania się, oznaczone zielonym znakiem.  Jeśli nie ma takowego to ukazuje się czerwony znak, oznaczający zakaz przejścia.  W rosyjskojęzycznym  programie informacyjnym państwowej chińskiej telewizji, obserwowałem sposób działania tego systemu.  Nieszczęśnikowi, który szedł do pracy w biurowcu, wyświetlił się kolor czerwony,   uniemożliwiając wejście do budynku.  Z przerażoną miną tłumaczył się on przed kamerami ze swej „niewinności’. Zapewne był to jakiś błąd systemu, ale w półtoramiliardowym społeczeństwie nie łatwo mu będzie dojść do sedna sprawy.  A może się okazać, że czerwone światełko wyświetli się też przed wejściem do jego własnego domu lub sklepu spożywczego.  Wtedy i on może dostąpić losu kolumbijskich pariasów.  A globalistyczni władcy dalej będą bawić się zmianami kryteriów poruszania się ludności w zależności od swych nastrojów i bieżących wytycznych globalnej oligarchii finansowej.

Przypuszczalnie ten system będzie się cieszył w Polsce szeroką akceptacją  społeczeństwa, a zwłaszcza tej najmłodszej , błyszczącej wprost intelektem, jego części.  Z kagańcami na otworach gębowych i komórkami przed ślepiami, będą mogli całkowicie się zrelaksować i wyłączyć ostatnią funkcjonującą szarą komórkę.

Co będzie z normalną mniejszością społeczeństwa?  Być może znajdzie przytułek w zakładach psychiatrycznych?!

Podzwonne Ameryce i koronawirusowi?

Obecne rozruchy w Stanach Zjednoczonych wydają się być logiczną konsekwencją pierwszej tury „pandemii”.  Jej rezultaty rozczarowują sprawców afery. 

Syntetyczny wirus wypuszczony w taki czy inny sposób w Chinach, okazał się „cherlakiem”  jak wszystkie sztuczne produkty broni biologicznej.  Z jakichś powodów nawet najbardziej złośliwe syntetyczne wirusy tracą swą moc w kolejnych mutacjach.  Stąd też, z jednej strony niekończące się próby stworzenia produktu bardziej trwałego w ewentualnym konflikcie, a z drugiej nagła potrzeba zagospodarowania owoców pierwszej tury pandemii, gdyż druga może się nie powtórzyć.  Głupota zachodnich społeczeństw, jakkolwiek gigantyczna, nie jest jednak bezgraniczna i ponieważ miast obiecywanych setek tysięcy ofiar koronawirusa, z dużym trudem udało się naciągnąć dane statystyczne na pojedyncze tysiące, to opór przed kolejną odsłoną „terroru sanitarnego” może okazać się zbyt wielki do zainicjowania drugiego jego aktu.

Należy więc kuć żelazo póki gorące, w momencie kiedy katastrofalne efekty ekonomiczne „dławienia gospodarki” i „dystansu socjalnego” już zaczęły dawać znać o sobie.  Zamieszki w Minneapolis spowodowane były demonstracją ludności przeciw powyższym pociągnięciom.  Stan Minnesota zamieszkiwany jest głównie przez ludność białą pochodzenia niemieckiego i na filmach z bezzałogowych samolotów widać wyraźnie, że skład etniczny protestantów odpowiadał demografii stanu.  Trudno było zauważyć wśród protestujących kolorowych.  A jednak udało się władzom znaleźć jakiegoś murzyna i pozbawić go życia w komisariacie, powodując tym samym wybuch nienawiści w całym kolorowym społeczeństwie USA. 

Przy czym użyty termin „władza” nie jest jednoznaczny.  Na obecnym etapie rozpadu Stanów, nie ma już jednego centralnego jej ośrodka.  Funkcjonują niezależnie różne odłamy deep state, oraz przypadkowa zbieranina otoczenia Trumpa, któremu te pierwsze nie mogą dać spokoju ze względu na zajęcie przezeń stanowiska prezydenta, które w „wolnych amerykańskich wyborach” przeznaczone było innej marionetce.    

Tak czy inaczej korzyść z zamieszek już teraz jest widoczna.  Poszczególne stany mobilizują Gwardię Narodową i proszą rząd federalny o „pomoc” militarną, która jest sprzeczna z Konstytucją Stanów Zjednoczonych, zabraniającą używania wojska w celach policyjnych na terytorium kraju (https://www.militarytimes.com/news/your-military/2020/05/30/minnesota-governor-orders-full-guard-mobilization-asks-pentagon-for-additional-help-with-civil-unrest/, https://news.antiwar.com/2020/06/01/esper-calls-on-states-to-dominate-the-battlespace-trump-deploying-heavily-armed-troops-in-dc/, https://www.nbcnews.com/politics/politics-news/trump-considering-move-invoke-insurrection-act-n1221326).

Oficjalnie zaczyna się też prowadzić elektroniczny monitoring ludności, również formalnie niezgodny z obowiązującym prawem.  Innymi słowy, rządząca de facto oligarchia finansowa, chce wdrożyć już teraz  wszystkie posunięcia zaplanowane na drugą turę epidemii.

Nie będzie wyolbrzymieniem stwierdzenie, że od tego jak potoczą się losy amerykańskiej rewolucji/wojny domowej/powstania, zależeć będą losy Ludzkości. 

Zawoalowana rola Chin w konstrukcji globalnego gułagu

Obok wielu innych ogólnie odczuwanych rezultatów (https://www.washingtonexaminer.com/news/mass-casualty-incident-over-600-doctors-sign-letter-warning-trump-of-dangers-of-continued-lockdowns), „casus koronawirusa” zmusza do zmiany paradygmatu postrzegania „nowego porządku światowego” (NWO).

Dotychczas, w tym kontekście, analizowało się zmagania USA, reprezentanta „jednobiegunowego” NWO ze zwolennikami „wielobiegunowego” porządku suwerennych państw, takich jak Rosja czy Chiny.

Zwłaszcza w przypadku stosunków amerykańsko-chińskich, przepaść dzieląca te państwa wydawała się niemożliwa do likwidacji.  Jednakowoż, łatwość z jaką USA i prawie wszystkie państwa świata zareagowały na „pandemię koronawirusa”, zmusza do spojrzenia na sprawy w innym świetle. 

Przy czym nie warto spekulować, czy zapoczątkowana w Chinach „pandemia”, była przypadkowa, czy też z premedytacją zaplanowana oraz kto ją ewentualnie wyreżyserował.  I tak nie poznamy gwarantowanych odpowiedzi na te drugorzędne pytania.

Hasłem do dławienia światowej gospodarki, aresztu domowego jej populacji i innych środków „sanitarnych” (czytaj: totalitarnego terroru), stały się „modele infekcyjne” opracowane przez „naukowców” z Cambridge i USA, przewidujące śmiertelność z powodu wirusa 15 krotnie wyższą niż okazała się ona w istocie.  Przy czym nie jest to „plotka niszowych oszołomów”, ale oficjalne przyznanie się do „błędu” winowajców.

Takie „błędy” zdarzały się już wielokrotnie w przeszłości, tylko na mniejszą skalę. 

Dla przykładu zacytuję tu sławetny casus „broni masowego rażenia” rzekomo posiadanej przez Irak, który to stał się pretekstem do rozpętania zbrodniczej agresji przeciw temu państwu, trawiącej do dziś i pochłaniającej miliony istnień ludzkich.  Collin Powell, który wymachiwał w Radzie Bezpieczeństwa ONZ fiolką z „iracką bronią chemiczną”, oficjalnie przyznał się do „błędu”.  Pomimo to ani on ani jego zbrodniczy pryncypałowie nie ponieśli żadnych konsekwencji.  Zdegenerowaną zachodnią opinię publiczną takie drobiazgi jak zbrodnie przeciw ludzkości w ogóle już nie obchodzą.   

Globaliści, zdający sobie z tego sprawę, nie zawahali się na obecną największa w historii ludzkości, mistyfikację pseudo epidemii koronawirusa.  I dziś nikomu włos z głowy nie spadnie i „renomowani uczeni”, oraz „wybitni światowi przywódcy”, będą niezmienne brylować na globalistycznych salonach i decydować o losach świata.

W następnej odsłonie „epidemii”, którą już zapowiadają, „pomyłka” modelu może okazać się nie 15-to, ale 50-cio krotną i wtedy wszyscy znajdziemy się w areszcie domowym, szpitalnej „kwarantannie”, lub klinice psychiatrycznej zarezerwowanej dla tej mniejszości, która w „pandemię” nie uwierzy.   

Od wielu już dekad Stany Zjednoczone prowadzą rozpasaną politykę finansową w odniesieniu do jedynej rezerwowej waluty jaką mieni się być dolar. Do tej pory kolejne kryzysy amerykańska Federal Reserve mitygowała przy pomocy elektronicznie generowanych astronomicznych sum tej waluty. Gdyby musiała ją drukować, na świecie zabrakłoby drzew do produkcji papieru na ten cel.  To „wirtualne „bogactwo” szło jak do tej pory wyłącznie do kieszeni przysłowiowego 1% bogaczy, nie przedostając się do ogólnego obiegu.  Powodowało to jedynie inflację papierów wartościowych oraz nieruchomości, jako tych aktywów w które owi globaliści inwestowali. 

Również przy pomocy obligacji denominowanych w dolarach, Ameryka zadłużała się za granicą, głównie w Chinach. 

Gdyby Chińczycy chcieli, to sypiąc na rynek wszystkie te obligację w oka mgnieniu rzuciliby Stany na kolana jako największego w historii bankruta.  Pomimo gigantycznych kontrowersji panujących pomiędzy tymi państwami, nie uczynili jednak tego!  Do tej pory tłumaczyło się to chińskim wyrachowaniem, które stymulowało stopniowe wyzbywanie się amerykańskich obligacji, bez powodowania gwałtownego spadku ich wartości w formie ostrożnego wykupywania w świecie konkretnych dóbr, takich jak fabryki, nieruchomości, czy surowce.

W momencie zdławienia gospodarki amerykańskiej pod pretekstem walki z „pandemią”, władze postanowiły „spacyfikować” nastroje najbiedniejszych, którzy w wyniku tego masowo tracili zatrudnienie.  Do tego celu  zastosowali $600 comiesięczny „dodatek” do zasiłku dla bezrobotnych.  W jego rezultacie dochody biedoty „na bezrobociu” okazały się wyższe niż „w pracy”.  Teraz żyją lepiej bez wysiłku, mogąc całą dobę nie ruszać się z tapczanu i oglądać głupawe programy telewizyjne.   Tym razem jednak poważne konsekwencje, w postaci gwałtownej inflacji, będą ogólnie widoczne. 

W tym kontekście, coraz częściej zadaje się pytanie, czy polityka masowej emisji dolara przez Federal Reserve jest bezgraniczna?  I czy żadnych negatywnych konsekwencji z jej powodu nie będzie dla USA?

Na to krytyczne pytanie stanowi odpowiedź byłego oficjela Federal Reserve, zawarta w tym artykule: (https://www.mises.org.br/article/3238/por-que-ha-uma-escassez-de-dolares-no-mundo-apesar-das-macicas-injecoes-do-fed

https://www.anti-empire.com/why-is-there-an-enormous-global-dollar-shortage-despite-the-feds-massive-injections/).

Fundamentem strategii amerykańskich bankierów była i jest zasada udzielania pożyczek WYŁĄCZNIE W WALUCIE AMERYKAŃSKIEJ. Jaka by obiektywna sytuacja dolara nie była, każdy dłużnik musi zdobyć tą walutę w celu spłacenia długu lub jego odsetek.  Federal Reserve dokładnie wie, że na dzień dzisiejszy zadłużenie świata w dolarach wynosi $ 13 tysięcy miliardów!  I do tej sumy może ona (Feds) swobodnie generować puste elektrony pod nazwą „US Dollar”.

Zwłaszcza eksporterzy surowców muszą się zwijać by obsłużyć swój dług w sytuacji spadku ich konsumpcji wywołanej globalnym dławieniem gospodarki.  Nie mają oni wyjścia z tej ślepej uliczki. 

Jest jednak państwo, które mogłoby rozwalić ten „globalny porządek finansowy”, przy czym bez traumy wywołanej przez opisany na wstępie wariant.

Mienią się nim być Chiny, desygnowany przez globalną oligarchię finansową światowy producent wszystkiej tandety; od papieru toaletowego, poprzez długopisy, konfekcję, wszelaki szmelc elektroniczny, a na samochodach kończąc, świat MUSI kupować ich wyroby z tej prostej przyczyny, że nikt inny od dawna już tego nie produkuje.

Wystarczyłoby więc zażądać za swe produkty zapłaty w juanach i cały świat, z Ameryką na czele, skręcałby się w wysiłkach zakupu tej waluty. Gdyby (co jest nieprawdopodobne), „w odwecie” cały świat wymagał opłat za swe surowce JEDYNIE W DOLARACH, to nieprzebrany amerykański dług denominowany w tej walucie, pozwalałby Chinom przez wiele lat finansować tak swój import, a pozostałe jej nadwyżki w dalszym ciągu powoli inwestować po całym świecie bez obawy katastrofalnego załamania się kursu (wartości) tego długu. 

Czemu więc towarzysz Xi, nie robi tego?  Czemu nie chce „dowalić” swemu „wrogowi numer jeden” znienawidzonej Ameryce i wprowadzić Chiny na pozycję niekwestionowanego światowego lidera? 

Osobiście znajduję jedyne wytłumaczenie w tym, że towarzysz Xi służy wyłącznie oligarchii finansowej i pretenduje na stanowisko „Prezydenta Świata” w konstruującym się na naszych oczach globalnym obozie koncentracyjnym.

Koronawirus a latyfundia kresowych królewiąt

Jest na wschodnich kresach Wielkiej Rzeczpospolitej, będąca kiedyś częścią posiadłości polskich królewiąt, połać ziemi zwana obecnie Republiką Białorusi.  Zarządza nią prymitywny, były dyrektor sowieckiego kołchozu, Aleksander Łukaszenko. Za czasów Radziwiłłów nie osiągnąłby zapewne stanowiska wyższego od ekonoma, a dziś tytułowany jest przez Zachód „ostatnim dyktatorem w Europie”.    

 Królewięta tak długo cieszyli się bogactwem i potęgą, jak długo wiernie służyli swemu Suwerenowi, Królowi Polski.  Od kiedy pycha zajęła miejsce wierności, zaczął się ich upadek.  Dziś ich potomkowie mogą co najwyżej konkurować ze swymi byłymi poddanymi o bardziej intratne miejsca na zachodnich zmywakach.  Sic transit gloria mundi! A prezydent Łukaszenko gospodaruje na ich byłych ziemiach.   Gospodaruje, jak przystało na prostego człowieka, ale CZŁOWIEKA!  Jako taki stanowi on ewenement na skalę europejską, a być może i światową.  Będąc przywódcą państwowym nie wysługuje się światowej oligarchii finansowej!

Kiedy ogłoszono na świecie „stan epidemii”, nie ugiął się i pozwolił swym poddanym żyć, jak ludziom; biednie, ale przynajmniej z podstawowymi, niezbywalnymi prawami Człowieka.   Nawet w momencie, kiedy „wielki brat” ze wschodu odwołał swą paradę zwycięstwa, Łukaszenko pozwolił ludziom radować się tym świętem.  Patrz materiał graficzny zamieszczony w tym linku: https://www.anti-empire.com/europes-freest-nation-holds-the-continents-only-victory-day-parade/.  Żadnych kagańców, żadnych „socjalnych dystansów”, jak Bóg pozwolił, ludzie w swym naturalnym społecznym środowisku. I o zgrozo! Żadnych masowych grobów „ofiar strasznej epidemii”, żadnych trupów walających się na poboczach dróg!  Jak to się stało?!

Inaczej sprawy mają się za zachodnią białoruską granicą, w „wolnym unijnym świecie”.  Zanim zostanę obrzucony obelgami rzekomych „patriotów” broniących „godności Ojczyzny”, pragnę podkreślić, że użyję tu przykładu Polski; z dwu przyczyn: Ją znam najlepiej i Ona jest mi sercu najdroższa, jako moja Ojczyzna.  Jednakowoż opis ten można z łatwością transponować na dowolny zachodni kraj, bez jakiegokolwiek umniejszenia jego trafności.  Jako dowód przedstawiam link (w języku polskim), opisujący rzeczywistość z włoskiego punktu widzenia:

https://wobroniewiaryitradycji.wordpress.com/2020/05/08/w-obliczu-powaznego-kryzysu-apel-do-kosciola-i-swiata/.

Patrząc na ulice polskich miast widzimy groteskowy obraz istot w kagańcach i gumowych rękawiczkach na górnych kończynach, z komórkami przed ślepiami, przemykających się chyłkiem przez wyludnione obszary konglomeracji. Przy czym surrealizm tego obrazu nie jest tu istotny.  Ważkie jest to, że stworzenia owe noszą współczesny apokaliptyczny „znak bestii” w postaci powyżej opisanej.  Ważkie jest to, że stanowią one przygniatającą większość społeczeństwa.  Swoim wizerunkiem komunikują one sobie nawzajem, światu, a przede wszystkim bestii: „tak jesteśmy bezmyślni i wykonujemy bez sprzeciwu wszystkie bez wyjątku polecenia szatańskich namiestników”.   

I nie jest istotne, to że nasi krajowi namiestnicy bestii łaskawie „poluzowali” ograniczenia i wspaniałomyślnie pozwolą nam chodzić do restauracji!  Być może kiedyś pozwolą nam się strzyc, chyba że chcą tą czynność włączyć do wiosennych postrzyżyn baranów na połoninach?

Ci nieliczni, którzy zdają sobie sprawę z całej powagi i dramatyzmu obecnych czasów w napięciu śledzą ruchy odbytnicy Donalda Trumpa, prezydenta „wielkich stanów zjednoczonych”, byłego sutenera, handlarza używanymi samochodami i spekulanta nieruchomości.  Nie, oblewany on jest pomyjami, nie dlatego, że coś chce dobrze zrobić!  Pomimo że wypełnia bez wahania wszystkie polecenia globalnej oligarchii, otrzymuje w nagrodę kopniaki, bo nie ma wybaczenia za zajęcie stanowiska dla innej marionetki przeznaczonego!

Inni znów pokładają nadzieje w „szermierzu wolnego świata” prezydencie Putinie.  Kiedy to dwa miesiące temu, w momencie osiągnięcia 400 ofiar śmiertelnych koronawirusa (według oficjalnych danych) w 140 milionowej Rosji, wprowadził on brutalny areszt domowy dla całej Jej ludności, oraz perwersyjne metody Jej inwigilacji, nie ma już wątpliwości, komu ten osobnik służy.

Cóż więc nam zostało?  Jedynie modlić się by Pan Bóg zesłał nam ponownie swój dar Dzieci Bożych; dar wolnej woli i elementarnej umiejętności myślenia! 

Była kiedyś Wielka i Wspaniała Rzeczpospolita!  Czemu nie może się to powtórzyć!?

Gigantyczna globalna mistyfikacja terrorystyczna

Sytuacja ogólnoświatowa jest niezwykle zła i nie jest to dziełem przypadku, gdyż te ostatnie nie mogą występować jednocześnie wszędzie.  Bezpośrednią przyczyną tego stanu rzeczy jest fakt opanowania światowych elit przez globalną oligarchię finansową.  Niemniej jednak źródło tego znajduje się w ogólnej kondycji społeczeństw.

W tak zwanych „demokracjach”, obywatele przez dekady wybierają tych samych „polityków”, których zakłamane gęby recyrkulują oligarchowie na okrągło w zmieniających się jak w kalejdoskopie „koalicjach” lub „partiach”.  Wyborcy ze spokojem akceptują fakt, że „politycy” są kłamcami, że nigdy nie dotrzymują obietnic przedwyborczych i dbają jedynie o swój własny interes. Nie zraża to większości elektoratu do oddawania na nich swych głosów. 

Światowa opinia publiczna z obojętnością odnosi się do takich oficjalnie potwierdzonych „pomyłek”, jak „obecność broni masowego rażenia” w Iraku, która stała się powodem rozpętania agresywnej wojny i śmierci milionów niewinnych ofiar.  Nikt nie podniósł głosu o ukaranie tych którzy tą „pomyłkę” spowodowali.  Dalej zajmują eksponowane stanowiska, kłamią i szkodzą ludzkiemu rodowi.

Można jeszcze zrozumieć, że społeczeństwo nie pojmowało naukowych dowodów negujących oficjalną wersję „zamachów terrorystycznych” z 11 września w USA, zorganizowanych przez miejscowe służby specjalne w celu stworzenia pretekstu do likwidacji, gwarantowanych konstytucją, swobód obywatelskich, ale jak pojąć „casus koronawirusa”?

W tym artykule  https://www.anti-empire.com/elvis-was-king-eisenhower-was-president-and-116000-americans-died-in-a-pandemic-and-1-1-million-worldwide/ , autor porównuje efekty ciężkiego sezonu grypowego w USA i na świecie w 1957 roku z obecną „pandemią”.  Według oficjalnych statystyk dzisiejszych i ówczesnych epidemia 57 roku była znacznie bardziej niszczycielska.  Nikt jednak nie „dławił gospodarki”, nie wdrażał „społecznego dystansu”, nie terroryzował obywateli.  Na estradach i zabawach szalał król rocka Elvis i tysięczne tłumy jego wielbicieli.  Ludzie wykonywali swą pracę i tłoczyli się w miejscach publicznych, a pomimo to na ulicach nie walały się trupy „ofiar epidemii”. 

Dziś obywatele, bez słowa krytyki, czy choćby zainteresowania swym własnym losem, bezmyślnie i bezwolnie wypełniają wszelkie, nawet najbardziej absurdalne, polecenia władz.  Jak to się stało?

Obok ogólnego obniżenia intelektu związanego z nadużywaniem elektronicznego wirtualnego świata, ludzie zatracili naturalną cechę jaką jest rozumienie pojęcia PRAWDY.  Kłamstwo zawsze budziło w ludziach odruchy sprzeciwu, przynajmniej w tych przypadkach, gdy nie byli oni osobiście zainteresowani jego propagacją. 

Dziś mamy tylko FAKTY: fakty medialne, fakty propagandowe, fakty polityczne, fakty osobiste, które zmieniają się dowolnie w zależności od indywidualnych i zbiorowych potrzeb. Jaka prawda?  Co to takiego?

Rządząca światem oligarchia, która intencjonalnie do takiego stanu rzeczy doprowadziła ludzkość, z szatańskim okrucieństwem znęca się nad swymi poddanymi, wprowadzając „ograniczenia sanitarne”, niszcząc podstawy ich bytu przez „dławienie gospodarki” i konstruuje globalne państwo policyjne za pomocą tzw. „społecznego dystansu”.  I nikt nawet tego nie zauważa!

Dotychczas można było jedynie domniemywać (np. na podstawie wyników wyborów) co u kogo jest w głowie i w jakim procencie populacji; dziś   wystarczy rozejrzeć się wokół i wszystko staje się jasne. 

Dzięki wprowadzeniu globalnego nakazu zakładania masek w miejscach publicznych, jednym rzutem oka możemy oszacować stopień zniewolenia populacji.  Oczywiście maski nie mogą ochronić nikogo przed żadnym wirusem, a jedynie przed możliwością nakichania sąsiadowi w twarz, dają jednak możliwość oceny tego co kryje się w głowach ich użytkowników; to znaczy nicości. 

Z informacji medialnych wiadomo, że nie ma na świecie większych prób przeciwstawienia się tej gigantycznej globalnej mistyfikacji terrorystycznej, niszczącej byt i przyszłość dosłownie WSZYSTKICH! 

Obserwując na ulicach polskich miast jej obywateli, konstatuje się praktycznie 100% podporządkowanie nakazom władz, które nawet nie muszą zdobywać się na wysiłek wdrażania swych zarządzeń, jak to miało miejsce z ZOMO w czasie stanu wojennego.

Za kilka miesięcy obywatele nie tylko zapomną czemu założono im kagańce, ale nawet to, że w ogóle kiedyś poruszali się bez nich.  Teraz tylko trzeba będzie wpiąć ich w elektroniczną smyczę i cały proces totalnego zniewolenia zostanie zakończony i to bez jednego słowa sprzeciwu ze strony ofiar! 

Tak fenomenalnych efektów tresury nie można by oczekiwać po żadnym zwierzęciu.   Stado pobekując aprobująco tłoczy się w kierunku bram piekielnych.  I takie górnolotne określenie jest w tym tragicznym momencie na miejscu.  Biada tym nielicznym, którzy zdając sobie sprawę z powagi sytuacji spychani są wraz ze stadem w otchłań piekielną.

W planach kolejna edycja pandemii i co dalej?

Wirus powoli ustępuje!  Władze państw zachodnich stopniowo i BARDZO OSTROŻNIE ZNOSZĄ ograniczenia.  Z nowojorskiego portu odpłynął okręt-szpital amerykańskiej marynarki wojennej Comfort, (https://www.channelnewsasia.com/news/world/us-navy-hospital-ship-comfort-new-york-covid-19-coronavirus-12693640) nie doczekawszy się tłumu pacjentów, pozostało natomiast 36 milionów nowych bezrobotnych ( https://www.anti-empire.com/true-number-of-americans-run-out-of-work-by-virus-maoists-so-far-could-be-10-million-higher-at-36-million/), dla których to dobra „zdławiono” gospodarkę.

Zostaną również w sile „wymogi socjalnego dystansu” oraz kagańce na otwory gębowe populacji.  Światowa oligarchia finansowe, odgrywająca de facto rolę naszych „bogów”, zdaje sobie sprawę, że pamięć przeciętnego obywatela ogranicza się do bieżącej chwili, więc by nie zapomniał o czyhających nań mikrobach, musi nosić kaganiec, który mu o tym będzie nieustannie przypominał, a przynajmniej do kolejnej edycji „pandemii”, wstępnie zaplanowanej na jesień tego roku.

Premiera pt. „koronawirus” udała się władcom nadspodziewanie. Wszyscy przykładnie zastosowali się do „wymogów sanitarnych”, a zaufanie do opiekuńczych władz nawet wzrosło w zachodnich społeczeństwach: https://www.eutimes.net/2020/04/stockholm-syndrome-study-claims-people-trust-their-leaders-even-more-after-covid-19-lockdown/.

Demonstracji prawie nie było, nie licząc polskich prostytutek protestujących na moście łączącym Zgorzelec z Goerlitz przeciw odseparowaniu ich od niemieckich klientów.  Klika osób, które ośmieliły się zaskarżyć do sądów „sanitarne ograniczania”, jako niezgodne z konstytucjami ich pastw, umieszczono w zakładach psychiatrycznych i sprawy ucichły.

W sumie pełny sukces!  Społeczeństwa okazują się gotowe do dobrowolnego zaakceptowania globalnego państwa policyjnego.   

Kolejna „pandemia” odbywać się zapewne będzie pod nowym szyldem.

  Koronawirus odbił się negatywnie na sprzedaży meksykańskiego piwa pod tą nazwą na amerykańskim rynku.  Piwo Corona dotychczas znane było z tego, że do wszystkich eksportowych partii, nienawidzący Amerykanów (Gringos) Meksykanie oddawali mocz.  Nie przeszkadzało to konsumentom delektować się tym wyśmienitym napojem.  Teraz, gdy słynni ze swej inteligencji Amerykanie, nieopatrznie uznali go za źródło „śmiercionośnej pandemii”, jego konsumpcja w USA spadła i oligarchowie ponieśli nieoczekiwane straty.

Lepszym wariantem była nazwa COVID-19 i w mym odczuciu, łatwy do zapamiętania tytuł, będzie w użyciu podczas kolejnej edycji „pandemii”.  Przykładowo SOVID-20/21, tak by podświadomie sugerował przedłużenie „zarazy” na kolejny rok, a może i wszystkie dalsze lata, jakie nam jeszcze pozostały. 

Tak więc masy powinny się delektować „sanitarnym bezpieczeństwem”, a ci nieliczni którzy nie postradali jeszcze resztek rozumu, ostatnimi miesiącami względnej swobody.

Inteligencja a koronawirus i co z tego wynika

Tak jak doświadczenia nie można nikogo nauczyć.  Zdobywa się je stopniowo przez całe życie, tak inteligencji nie da się przekazać.  Otrzymuje się ją jako dar Boży.  Tą ostatnią można jednak u człowieka zabić. 

Z tym zjawiskiem mamy do czynienia w bieżących dziesięcioleciach „wieku informatycznego”.  Naćpani geniusze informatyki koncentrują całą swą energię na przestawianiu ikonek i zakładek w kolejnych bezsensownych edycjach, równie niedorzecznych „aplikacji”, zabijając w tym procesie swoją i swych odbiorców inteligencję.

Szczególnie, dramatyzm osiągniętych w tym procesie rezultatów ukazuje afera koronawirusa. Na polecenie władz wysługujących się de facto globalnej oligarchii finansowej, obywatele poszczególnych państw nie wychodzą z domów, nie pracują, nie leczą się w zakładach opieki zdrowotnej, które to z polecenia tychże władz przemieniono w narzędzia terroru sanitarnego.  Ile zgonów wynikło z tej przyczyny nie liczy nikt!

Po ulicach przemykają „młodzi, wykształceni” z kagańcami na otworach gębowych i komórkami przed ślepiami, nie zdając sobie nawet sprawy, że popełniają powolne zbiorowe samobójstwo. Gdyby to było osiągalne w zakresie fizjologicznym, na polecenie swych władców, przestaliby nawet oddychać, bo przecież mityczny wirus przenosi się drogą oddechową!

Gdyby analogiczna sytuacja miała miejsce nawet w najbardziej zacofanym społeczeństwie niepiśmiennych chłopów pańszczyźnianych, to nie udałoby się osiągnąć takiego sukcesu! 

Nawet najgłupszy parobek, za pomocą instynktu, zwanego wśród ludzi „zdrowym chłopskim rozsądkiem”, bez wahania pojąłby, że o ile mityczna plaga, której efektów nie widać w jego otoczeniu, może go zabić, to siedzenie w chałupie, nieuprawianie pola i niedoglądanie inwentarza, zabije go z całą pewnością.  Ignorowałby on polecenia swych władz i pracował, jak należy.   Natomiast wszystkie sanitarne ekspedycje karne wysyłane przez władców spotykałyby się ze zbrojnym oporem chłopów uzbrojonych w kosy „na sztorc”.

W „nowoczesnym” współczesnym społeczeństwie takie wyrafinowanie intelektualne jest nie do osiągnięcia. Według oficjalnych zapewne przesadzonych „statystyk”, w Polsce na mitycznego wirusa zmarło około 500 osób.  Wystarczyło to jako pretekst do całkowitego zdławienia gospodarki! 

Co roku na polskich drogach, będących karykaturą nowoczesnego systemu komunikacyjnego, giną dziesiątki tysięcy osób, a setki tysięcy zostają rannymi i kalekami.  Pomimo to nie skłoniło to władz, tak dbających o dobro obywateli, do zakazu ruchu kołowego w III RP.   Mało tego, w zaraniu III RP zlikwidowano bezpieczny, ekologiczny i tani transport kolejowy, znów na polecenie zagranicznych „sponsorów”.  Teraz na polskich drogach szaleją zachodnioeuropejskie „zmywaki” siejące w swych mercedesach śmierć i zniszczenie.   I nikomu to nie przeszkadza!

Niezmierzoną bezmyślność ludzi rozumie doskonale globalna oligarchia finansowa i rozzuchwaloną nią dławi coraz bardziej gospodarkę, wpędzając całe państwa i społeczeństwa w jeszcze większe długi i niewolnictwo finansowe, a poszczególnych obywateli w nędzę i beznadzieję. Równolegle pośpiesznie konstruuje globalne państwo policyjne.

W tym dziele, finansistom asystują nie tylko globalistyczne „elity” z ich nadania, ale rzesze urzędników, policjantów, medyków, a zwłaszcza tabuny podłych i pokrętnych „dziennikarzy”, którzy bez wytchnienia wtłaczają masom propagandowe kłamstwa.   Przy czym myślą oni jedynie o zachowaniu swych synekur.  Na skonstatowanie oczywistości, że wraz z ginącymi społeczeństwami, zginąć muszo oni sami, czasu, rozumu i inteligencji już nie starcza. 

MISTYFIKACJA REALIÓW W NADCHODZĄCYM GLOBALNYM PORZĄDKU

Afera koronawirusa nadaje nowy wymiar globalizmowi. Dla pojęcia tego co się dzieje potrzebny jest nowy paradygmat.

W kontekście społeczno-politycznym opis „poziomy” musi być zastąpiony „pionowym”. Dotychczas rozważano scenę polityczną od prawicy do lewicy, przy czym w miarę rozwoju struktur globalistycznych, różnice pomiędzy nimi praktycznie się zatarły.  Oba te „skrzydła demokracji” popierały bariery: prawica „geograficzne” po linii granic państw i bloków, a lewica ideologiczne, np. w zakresie obyczajowym.

Rzeczywisty jakościowy podział ukształtował się w pionie, gdzie elity ściśle ze sobą współpracowały i to często wbrew formalnym tarciom pomiędzy ich państwami.  Natomiast w dole prowadzono politykę atomizacji społeczeństw, do tej pory głównie za pomocą elektronicznych platform społecznych. 

Koronawirus dał temu trendowi nowy impuls.  Wszystko zaczęło się od Chin, gdzie wybuchła jego „epidemia”.  Czy była ona autentyczną, czy też zwykłą mistyfikacją, nie gra tu roli. Komunistyczne władze posiadały już doskonały system rozpoznawania twarzy, a w momencie „wybuchu epidemii” wprowadziły, uprzednio przygotowaną, aplikację mobilną, która kontrolowała przemieszczanie się poszczególnych osób i rzekomo, w zależności od potencjału zarażenia, wysyłała kolorowe kody na telefony: zielony, żółty lub czerwony. Czerwony oznaczał zakaz opuszczania konkretnego terytorium.

Konkurująca z Chinami Rosja wprowadziła w Moskwie elektroniczne przepustki na konkretne trasy (https://www.anti-empire.com/blacklash-inevitable-after-moscows-incompetent-rat-mayor-bungles-draconian-anti-flu-crackdown/ ).  Jak widać na zdjęciu z wejścia do metro, gdzie gęsty tłum oczekiwał na sprawdzenie przez policję przepustek, władzom nie zależało na zmniejszeniu ryzyka sanitarnego, a jedynie totalnej kontroli ludności.

Przywódcy państw, regionów i wielkich aglomeracji uczestniczą w swego rodzaju konkursie na przyszłego władcę świata, demonstrując swe umiejętności w kontrolowaniu pospólstwa.  Wydaje się, że w tym współzawodnictwie wygrywa sekretarz generalny KP Chin, towarzysz Xi, przed Putinem i daleko w tyle pozostałym Trumpem.  I zapewne to jego wybiorą globalistyczne elity na administratora naszej planety.

Przegląd wprowadzonych już w różnych częściach świata systemów kontroli ludności, przedstawiono w najnowszej edycji portalu specjalizującego się w zagadnieniach nowego porządku światowego (NWO):

https://off-guardian.org/2020/04/13/watch-corona-world-order/ .

Ukoronowaniem tego będzie system „wiz sanitarnych”, bez których podróże w ogóle nie będą możliwe.  Opracowała go już Światowa Organizacja Zdrowia (WHO).  Tak więc wyjście z domu odbywać się będzie za specjalną przepustką, podróże z „wizą sanitarną”, a tych którzy złamią „przepisy sanitarne” na dowolnej długości kwarantannę skierują odpowiednie „patrole infekcyjne”. Pełna wolność i swoboda, no pod warunkiem, że nie stwarza się „groźby zarażenia”.  A gdyby ludziom zachciało się asocjować, to wystarczy wyłączyć, prąd.  Internet przestanie działać i możliwości samoorganizacji znikną wraz z nim.

Wielka niewiadoma, czyli świat w nowym wydaniu

Pozytywnym elementem w globalnej aferze koronawirusa jest to, że obnaża ona całkowicie autentyczne mechanizmy sprawowania władzy.

Każdy kto choć w minimalnym stopniu zmusi się do samodzielnego myślenia i rozejrzy się uważnie po świecie musi zauważyć identyczne szablonowe metody „walki z infekcją” we wszystkich bez wyjątku znaczących państwach świata i to znajdujących się nierzadko po przeciwnych stronach barykady, jak Rosja i Stany.

Na myśl nasuwa się nieodparty wniosek, że wszyscy ci „światowi przywódcy”, często zwaśnieni, grają swe role w jednym tetrze kukiełek, którego reżyserem jest globalna oligarchia finansowa.

Jak do tej pory, jedynym wyjątkiem mieni się być Białoruś z jej prezydentem Aleksandrem Łukaszenko.  Nie dość, że nie wprowadził on żadnych posunięć w „walce z epidemią”, to pozwolił sobie publicznie wyartykułować pogląd zbliżony do powyższego (https://sputniknews.com/europe/202004031078824468-belaruss-president-warns-global-elites-using-covid-19-crisis-to-try-to-reshape-world-order/).

Identyczne są też metody propagandowe stosowane w odniesieniu do zastraszania publiki.  Telewizja emituje obrazy scen dantejskich w jakimś szpitalu, po czym retransmitują te „wiadomości” wszelkie stacje po całym świecie.  Natomiast lokalnie tłumione są głosy tych, którzy zadają kłam medialnej propagandzie.  Tu znaleźć można wypowiedzi europejskich lekarzy, oraz filmowane przez nich obrazy autentycznej rzeczywistości w ośrodkach cytowanych przez propagandowe media. Lekarze w nich pracujący występują otwarcie, pokazują swe twarze, podają swe nazwiska i szpitale swego zatrudnienia (https://www.sott.net/article/431750-Empty-Hospitals-Where-Are-All-The-Coronavirus-Patients).

Prawdziwym rarytasem w obszarze demaskowania kłamstw medialnych stanowi następujące wideo:

będące składanką oficjalnych wiadomości SkyNews z „centrum epidemii” w Nowym Jorku oraz sfilmowanym obrazem rzeczywistości z opisywanego przez telewizję miejsca.  Według „wiadomości” SkyNews jednej tylko nocy zmarło tam 635 osób, a tysiące jest w stanie agonalnym.  „Bohaterski personel medyczny” pada z nóg starając się zmitygować to koszmarne nieszczęście. 

W momencie emisji wspomnianych „wiadomości”, niezależny kanał wysłał swych reporterów na miejsce tej „tragedii”.  Na zarejestrowanym obrazie (9 minuta i dalej) widać grupę roześmianych pielęgniarek przed wejściem do pogotowia (emergency room) szpitala, pozujących reporterom korporacyjnych mediów, rejestrującym „festiwal wdzięczności” za opiekę medyczną okazywaną w dobie epidemii.  Obrazy mówią same za siebie i nie potrzeba znajomości języka by wyrobić sobie pogląd, choć na każde pytanie niezależnego sprawozdawcy, o liczbę ofiar i obciążeniu pracą, uśmiechnięte dziewczyny dyskretnie znikały z pola kamery w drzwiach szpitala.

Tu dygresja: porażającą jest głupota tych pań, z radością wpisujących w kampanię dezinformacji korporacyjnych mediów i zapewne nieświadomych jej celów wymierzonych w społeczeństwo.  Fakt, że głupota takowa jest udziałem milionów ludzi XXI wieku na całym świecie, tłumaczy przyczynę ciągłej dominacji oligarchów w sferze globalnej.

Europejska saga epidemii obnażyła też brak deklarowanej formalnie równości członków UE.  O ile obywatele III RP uznają za normalne traktowanie ich jako obywateli drugiej kategorii, zadawalając się statusem wyrobników unijnych i akceptują swych krajowych „władców” w roli pariasów służących zagranicznym strukturom, o tyle narody „starej Europy” nie zawsze godzą się z oczywistą nierównością.

Wiele żalu za brak jakiejkolwiek pomocy w okresie dławienia ich gospodarki pod pretekstem „walki z epidemią” maja Włosi (https://national-justice.com/italy-must-never-forgetor-forgive).  Konkluzja cytowanego artykułu jest następująca:

Italy, Serbia, Wisegrad group and others thrown under the bus by the liberal-globalist order should reconsider their geopolitical alliances. To join the “community” of liberal plutocracy, a nation must sacrifice its sovereignty, acquiesce to Jews, accept mass race-replacement and attack its own ca proud history, while getting nothing in return. Is it worth it?

Włochy, Serbia, Grupa Wyszehradzka i inni wrzuceni pod koła liberalno-globalistycznego porządku powinni przeanalizować swe sojusze.  By wejść w skład ‘społeczności’ liberalnej plutokracji, naród musi poświęcić swą suwerenność, podporządkować się żydom, zaakceptować masową wymianę rasy i ataki na swą historię, nie dostając nic w zamian.  Czy to warto?”

Taka logika może stać się powodem ostatecznego rozpadu UE.  Już dziś poszczególne państwa działają „na różnych prędkościach”.  Z obłędnych restrykcji gospodarczych, wprowadzonych pod pretekstem epidemii, zaczynają się wycofywać Dania, Austria, a nawet Niemcy:

https://www.foxnews.com/world/denmark-reopen-plan-coronavirus-shutdown

https://www.rt.com/news/485070-austria-ease-coronavirus-lockdown/

https://www.foxnews.com/world/germany-plan-coronavirus-lockdown-resume-daily-life

Czyżby planowały one pozostawić na polu walki z mitycznym koronawirusem takich pariasów jak III RP, czy Rumunia?

Jeszcze inny wymiar przedstawiają suwerenne mocarstwa, takie jak Rosja, która mieni się być czempionem wielobiegunowego świata i niezawisłości państw i narodów. 

Podczas niedawnej kampanii związanej ze zmianą konstytucji, prezydent Putin wielokrotnie wyjaśniał na forum publicznym, czemu Rosji niezbędna jest mocna centralna władza.  Jako uzasadnienie tej tezy przytaczał on okres Jelcyna, kiedy to regiony całkowicie separowały się od centrali, emitując nawet swe własne waluty. „Rosja ze swym ogromnym terytorium, brakiem infrastruktury komunikacyjnej i różnorodnością etniczną, nie przetrwa drugiego takiego eksperymentu” – argumentował Putin.

Nie minął nawet miesiąc od momentu wypowiedzenia tych słów i jego własną decyzją, ze względu na wymogi walki z epidemią, polecono regionom samoizolację ( https://uk.reuters.com/article/us-health-coronavirus-russia-regions/russian-regions-join-coronavirus-lockdown-as-toll-rises-idUKKBN21H0PE).

Błyskotliwy przewódca Czeczenii Ramzan Kadyrow, nie dał na siebie czekać i całkowicie zamknął granice swej republiki z sąsiednimi obszarami Federacji (https://www.msn.com/en-us/news/world/chechnya-becomes-first-russian-region-to-impose-coronavirus-curfew/ar-BB127Qwt). Ten kto kontroluje granice jest de facto suwerenem danego państwa.  W wypowiedzi dla rosyjskiego kanału RTR stwierdził on z zaciętą miną, że „zwycięży koronawirusa”.  W tej wypowiedzi miał zapewne na myśli, nie mityczną epidemię, ale znienawidzonego rosyjskiego okupanta.

W momencie „ogłoszenia globalnej pandemii koronawirisa”, globalna oligarchia finansowa rozpoczęła pełnowymiarową wojnę z Ludzkością.  Jej wynik, krajobraz po wojnie, oraz termin zakończenia nie leży już w jej gestii.  Stad tez przed nami rysuje się przyszłość z wielkim znakiem zapytania.  Jedno jest pewne nic nie będzie tak jak dotychczas.

Grań apokalipsy, czyli kazański projekt pilotażowy

Zanim przejdę do tytułowego wątku, konieczna jest dygresja prezentująca tło zagadnienia. 

Nie od dziś pojawia się pytanie, kto tak naprawdę rządzi Rosją?  Na jego fundamencie powstała cała specjalizacja politologii zwana „kremlinologią” (https://en.wikipedia.org/wiki/Kremlinology).

Jednak od czasu przejęcia władzy przez Putina, wielu zaczęło upatrywać w jego osobie niekwestionowanego przywódcę współczesnej Rosji. Wielu, włączając w to mą osobę, wiązało z nim nadzieje na stworzenie alternatywy dla „nowego porządku światowego” (NWO), czyli totalnej władzy globalnej oligarchii finansowej.

Od pewnego już czasu jego działania zaczęły wzbudzać coraz większe wątpliwości, o czym sam niejednokrotnie pisałem ( https://wordpress.com/block-editor/post/drnowopolskipolskapanorama.home.blog/176, https://wordpress.com/block-editor/post/drnowopolskipolskapanorama.home.blog/213).

Jednak dopiero „epidemia koronawirusa” spowodowała całkowite „rozklejenie się” fasadowej wizji władzy na Kremlu.  Z osobistych wystąpień Putina przed kamerami telewizji coraz bardziej przebijał, poprzez oficjalną retorykę, jego brak akceptacji dla wdrażanych „posunięć kryzysowych”. 

Groteską można nazwać jego zeszłotygodniową „bohaterską” wizytę w oddziale kwarantanny moskiewskiego szpitala.  W wyemitowanym materiale filmowym widzimy „ofiarę koronawirusa”, młodego zdrowo wyglądającego człowieka w krótkich gaciach i podkoszulce, z rozbawieniem obserwującego swego prezydenta odzianego w kosmiczny kombinezon i lustrującego pomieszczenia oddziału kwarantanny.

Problematyczne przywództwo Putina zauważane jest także na Zachodzie przez niezależnych kremlinologów (https://www.anti-empire.com/is-vladimir-putin-still-in-charge-in-the-kremlin/ ).  Na czoło „nowych kremlowskich twarzy” zaczyna wybijać się postać burmistrza Moskwy Siergieja Sobianina (https://pl.wikipedia.org/wiki/Siergiej_Sobianin), który pojawia się na ekranach telewizorów, przy wszystkich okazjach, nawet całkowicie niezwiązanych z jego oficjalną funkcją. Jego decyzje dotyczące stolicy, niejednokrotnie sprzeczne z federalnymi, przeważają w działaniach administracji. 

Przy czym oglądanie programów dzisiejszej rosyjskiej telewizji publicznej jest równoznaczne z przeżywaniem w realnym życiu orwellowskiego horroru.  Co dnia dokonuje się w niej światowego przeglądu najnowszych metod „walki z epidemią”, czyli coraz to nowych wyrafinowanych metod znęcania się nad światową społecznością.  Gadające głowy programów publicystycznych ograniczają się obecnie do powtarzania w kółko: „nie wychodźcie z domów, wypełniajcie polecenia władz”.  Co prawda zdarzają się też propagandzistom „wypadki przy pracy”. Jeden z zaproszonych do studia gości, naczelny lekarz któregoś z moskiewskich szpitali, wyraził przekonanie, że „dziś nawet jeśli ktoś zginie w wypadku samochodowym, to po stwierdzeniu u niego obecności wirusa, zostanie zaliczony do jego ofiar”. Przerywniki pomiędzy programami zapełniają wypowiedzi różnorakich celebrytów, publicystów, oficjeli, powtarzających w kółko to samo już powyżej zacytowane.  Wygląda na to, że władcy obsesyjnie wdrażają jeden cel, totalną kontrolę społeczeństwa. 

Również w tym zakresie prym wiedzie burmistrz moskiewski.  Wprowadza on innowacyjny program „smart control system”, w jego ramach wymagać się będzie od każdego mieszkańca stolicy zarejestrowania na portalu ratusza i uzyskania QR-code’u, bez którego nie będzie możliwe opuszczanie domu.

Przy czym, na tym etapie, można już zaryzykować stwierdzenie, że zarówno Sobianin, Putin, premier Miszustin, jak i inni oficjele stanowią nic więcej ponad pacynki osadzone na palcach tej samej ręki należącej do globalnej oligarchii finansowej. Bez przesady, tezę tą można rozszerzyć na większość światowych „elit”. 

Opisane działania nie są ich ostatnim słowem.  We wczorajszych wiadomościach telewizji RTR (http://rtr-planeta.com/), szczegółowo omówiono pilotażowy program totalnej kontroli ludności wdrażany w Kazaniu (Republika Tatarstan).  W jego ramach, każdy obywatel uzyska od władz zezwolenie na dwukrotne opuszczenie domu w ciągu każdej doby (zapewne na dojazd do i z pracy). 

Kontrola systemu odbywać się będzie przy pomocy smart phone’ów.  Władze gratis dostarczą je tym obywatelom, którzy jeszcze ich nie mają. Każdy zobowiązany będzie do periodycznego robienia sobie zdjęć (selfie) i wysyłanie ich na specjalny numer w centrali zaradzania.   Przy czym, w cytowanym programie, nie ujawniono, czy również nocą trzeba będzie budzić się i dokonywać powyższej czynności.  Ten system zdjęć zabezpieczy władze przed „przestępcami”, którzy chcieliby zostawić telefon w domu i „nielegalnie” wypuścić się na przechadzkę.  Tych ostatnich wyławiać będzie sieć kamer miejskich połączonych z systemem „rozpoznawania twarzy”. 

Skrupulatnie omijając Prima Aprilis, 2 kwietnia, prezydent Putin wystąpił przed kamerami telewizji z obwieszczeniem do narodu.  Proklamował on w nim przedłużenie totalnej „kwarantanny” (aresztu domowego) z jednego tygodnia, na cały dodatkowy miesiąc.  Jak dotychczas, nawet generalissimus Stalin nie poważył się na zamknięcie w gułagu całej populacji kraju!

Jak podały rosyjskie media publiczne, Putin telefonicznie skonsultował z Trumpem odnośnie działania.  Obaj „przywódcy” zaakceptowali wspólną walkę z „zewnętrznym wrogiem”.  Wiedząc czyimi są oni zausznikami, można zaryzykować tezę, że wrogiem tym nie jest mityczny wirus, ale cała wolna Ludzkość!